ŁUKASZ AMBROZIAK

Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie Zdjęcie

Zanim czegokolwiek się tkniesz!

Relacje gospodarz-gość!

Odwiedzającym nie mówię cześć, dzień dobry, dobry wieczór, witaj, elo, siema, hejka, heloł, bowiem wchodząc na tą stronę są oni tylko i wyłącznie gośćmi, gośćmi nie mającymi nawet najmniejszego wpływu na specyfikę tej strony, na jej zawartość i niski poziom zdjęć. Portfolio nie ma charakteru portali społecznościowych, dlatego też, siląc się na pochlebny komentarz poprzez dowolny środek komunikacji /co oczywiście jest miłe, jednak zupełnie nieistotne/ nie licz na równie życzliwą i sympatyczną odpowiedź, przepełnioną komplementami przeplatającymi się ze słowami, których znaczenia i tak nie zrozumiesz, póki nie spędzisz z moimi zdjęciami trochę czasu.

Co tutaj znajdziesz?

Jak napisałem w swojej książce: „Olewam komentarze i opinię innych, tak jak olewają mnie dziewczyny, gdy dowiedzą się, że nie wezmę na klatę nawet 50 kg” (Łukasz Ambroziak, „Jak zrobić suodką fotkę, od A do Z?”, Warszawa, s. 156-157) nie interesują mnie opinię innych, bo gdyby tak było z pewnością zobaczylibyście tutaj zdjęcia stokrotki, kamyczka, zachodu słońca, techno-laski, plusku, strumyczka, robaczka, patyczka i wielu innych rzeczy, które należą do powszechnego kanonu piękna, a które bądź, co bądź są zbyt mocno wyeksploatowane nawet przez niedzielnych pstrykaczy i pasjonatów pseudo-fotografii. W zamian za to zobaczysz tu zdjęcia pani z warzywniaka, lokalnej piękności, tego, któremu w życiu nie wyszło, samych siebie, mamę, tatę, komputer i psa, a więc w przeważającej mierzę ludzi i otoczenia, w którym, chcąc nie chcąc muszą żyć.

Jak ustosunkować się do moich fotografii?

Najbardziej bawią mnie Ci, którzy uważają fotografię za medium, za najistotniejszy środek przekazu oferowany przez współczesną sztukę, za najbardziej dogłębny sposób wyrażania własnych emocji oraz dzielenia się nimi z innymi ludźmi, bowiem w gruncie rzeczy fotografia to iluzja, złudzenie świata wykreowanego przez szaleńca, na czas otwarcia migawki, naiwnie uznającego się za stwórcę i kreatora otoczenia, otoczenia pozbawionego zapachu, dźwięku, emocji przepełniającej każdą cząstkę powietrza oraz wielu, równie istotnych czynników, których błona fotograficzna nie jest w stanie zarejestrować. Natomiast to, że patrząc na fotografię słyszymy, czujemy, chłoniemy pełną piersią, wydarzenia utrwalone na zdjęciu, to tylko i wyłącznie zasługa naszej psychiki i złudnej wiary w wielkość medium jakim jest fotografia.

Dlatego też, mimo wielokrotnych opisów wymuszających interpretację obrazu, mimo wielokrotnych nalegań na to, abyście oglądając jakiekolwiek fotografię zastanowili się nad tym co też ona przedstawia, nie róbcie tego – zdjęcie nic Wam nie powie, dlatego też przy przeglądaniu moich zdjęć odwołujcie się do swojej wrażliwości, powołujcie się na własne emocje i uczucia, aby czerpać z oglądania jak najwięcej przyjemności i satysfakcji wynikającej z poznawania samego siebie.

Farmazony.

Teraz, po umiarkowanej dawce głupoty i ironii, pozwolę sobie na zamieszczenie stałego elementu, każdej typowej strony głównej, marnego portfolia podrzędnego amatora, element ten będzie jedyną cechą łączącą mnie z tego typu stronami, jeżeli pominiemy niski poziom zdjęć, a będzie to /baczność/ mądra sentencja /spocznij/ związana z fotografią, wygłoszona została przez Marilyn Silverstone, a brzmi ona następująco: „A photograph is a subjective impression. It is what the photographer sees. No matter how hard we try to get into the skin, into the feeling of the subject or situation, however much we empathize, it is still what we see that comes out in the images, it is our reaction to the subject and in the end, the whole corpus of our work becomes a portrait of ourselves.” W prawdzie nie rozumiem ani jednego słowa, a języki obce są dla mnie czymś tak odległym jak drugi koniec pokoju, jednak to stwierdzenie wydaje się bardzo mądre i wyjątkowo trafne.

Anons towarzyski.

Teraz pozostało mi tylko obdarować całusem wszystkie piękne i inteligentne kobiety, które dotarły do tego miejsca, a pozostałe po prostu poczęstować czekoladką i pożegnać, poprzez pomachanie ręką. Cześć.


 

Fotografie Digitouch® - Royalty Free Photos online


Wszystkie prace objęte są ochroną praw autorskich.
Copyright by Łukasz Ambroziak, 2008.